Szkoła

21:02:00 kelayno 13 Comments


   Zbliża się kolejny początek roku szkolnego, w moim przypadku już trzynasty. I dlatego postanowiłam dorzucić trochę swojego gadania do mnóstwa postów, artykułów i vlogów na temat tej jakże wspaniałej instytucji. Nie będę kolejną narzekającą na nauczycieli osobą. Nie napiszę wam, że system wymaga zmian, a oceny tak naprawdę nie świadczą w żadnym stopniu o inteligencji człowieka, za to mówią o nim kilka innych mniej lub bardziej istotnych rzeczy. Przyczepię się za to do grupy, do której sama należę - do uczniów.


   Wielu z nas uważa, że szkoła jest nudna, nauczyciele zbyt wymagający, a system niesprawiedliwy. Całkiem możliwe, ale dlaczego wychodzimy tutaj z założeń, że życie zawsze jest sprawiedliwe, ludzie nie będą wymagać od nas rzeczy niemożliwych, a szkoła ma nas bawić?
   Zacznijmy od tego, co większość boli najbardziej. Nauczyciele twierdzący, że ich przedmiot jest najważniejszy. Nie chcę was załamywać, ale dla nich tak jest. Szczególnie w szkołach ogólnokształcących. Nie zapominajmy, że właśnie na tym polega ich praca. Oni dosłownie muszą nauczyć nas określonego materiału, mają plan zajęć i mnóstwo pracy, o której nawet nie wiemy, bądź nie myślimy.
Pocieszę was tym, że w technikum po pierwszej klasie sprawy wyglądają trochę inaczej. Nauczyciel też człowiek, w dodatku dobrze wykształcony i najczęściej inteligentny, dlatego zrozumie jeśli historia i społeczeństwo nie będą waszym priorytetem w technikum gastronomicznym. Jednakże musicie przeżyć te koszmarne lata w szkole podstawowej i gimnazjum, w którym próbują nauczyć was trzech zasad dynamiki Newtona, najważniejszych dat w historii naszego kraju i tego jak nie zostać przegrywem niepotrafiącym dobrze pisać, ani liczyć. A później to już wasz wybór.

   Nie wiem dlaczego mnóstwo moich znajomych twierdzi, że szkoła jest zła, bo jest nudna i nie uczy życia. Aż chciałoby się wykrzyczeć "a wcale że nieprawda". Ona nie ma nas bawić, ani nauczyć jak przetrwać w świecie. System edukacji powstał po to, żebyśmy sami byli w stanie znaleźć swoje zainteresowania i, O MÓJ BOŻE, nauczyć nas faktów o świecie. Tak głównie po to. Nie chodzimy do szkoły pięć dni w tygodniu po to, żeby się pośmiać i zabawić. Od tego mamy czas wolny i weekendy. A od nauki gotowania, prasowania, sprzątania, robienia zakupów i płacenia rachunków, są rodzice.


   Ileż to razy słyszeliśmy, że oceny są niesprawiedliwie wystawiane, a co gorsza cały system opiera się na złych podstawach, narzucających każdemu te same reguły i obowiązki, mimo że każdy z nas jest inny. I to jest prawda. Kurcze, naprawdę tak jest. Właśnie po to stworzono szkoły zawodowe, właśnie dlatego rynek pracy jest otwarty na najróżniejsze opcje.
   Poza tym czy naprawdę każdy musi być prymusem? Nie twierdzę, że podkopywanie wiary w siebie u małych dzieci, bo nie potrafią tak szybko czytać albo liczyć jest złe, ale to najczęściej wina jednostki (czyt. złego nauczyciela). Kogo za kilkanaście lat będą obchodzić wasze oceny z matematyki? Pracodawca nie będzie zwracał na to uwagi, więc po prostu bądźmy ludźmi i zaakceptujmy, że mamy różne zdolności.

   Ja wiem, że musimy sobie ponarzekać, że tak naprawdę to wszystko wynika z naszego lenistwa, że szukamy dziury w całym, bo to nam pomaga. W końcu o wiele lepiej nie lubić czegoś, co jest powszechnie uznawane za złe. Tylko czasami chyba zapominamy, o co tu naprawdę chodzi. I co gorsze, nie zwracamy uwagi na to, że nauczyciel też jest człowiekiem. Nie jest idealny, popełnia błędy i na pewno to wie, dlatego błagam uczniów - my też pozostańmy ludźmi i dajmy im szansę na wykonanie swojej pracy najlepiej, jak potrafią. Może za kilka lat będziemy im za to naprawdę wdzięczni.



* Post nie zaprzecza temu, że niektórzy ludzie nie powinni móc wykonywać zawodu, ani temu że system może wymagać pewnych korekt. Po prostu pokazuje drugą stronę medalu.

13 komentarzy:

  1. hej, fajnie, że wróciłaś :)
    ja zawsze się wkurzałam na nauczycieli, którzy twierdzili, że ich przedmiot jest najważniejszy - na przykład moja wychowawczyni od historii, która nie rozumiała, dlaczego w klasie maturalnej nie przykładamy się do jej przedmiotu. tak, byłam w mat-fizie. wiem, że ona musi przekazać nam pewien materiał, że jest to jej obowiązek. nie musi jednak podkreślać, jak niezwykle ważny jej przedmiot dla nas jest, bo nie jest. wybraliśmy matmę i fizykę, klasa obok wybrała historię i wos, więc do nich proszę kierować ten monolog. rozumiem, że czuła się sfrustrowana, ale niestety, historia nie była naszym priorytetem. :D w każdym razie sporo nas nauczyła i za to ogromny szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że ktoś jest na mat-fizie nie zawsze znaczy, że jest nastawiony na politechnikę. Znam sporo takich ludzi i pewnie twoja była wychowawczyni na przestrzeni lat też sporo takich spotkała, możliwe że po części dlatego trochę was męczyła. Oczywiście monologi próbujące kogokolwiek nawrócić na jedyną słuszną drogę nie mają sensu, ale to już inna sprawa.

      Usuń
  2. Łooo! Ty żyjesz! :D
    Ja już przeżyłam klasę maturalna i maturę, teraz mam długie wakacje i myślenie o szkole sprawia mi fizyczny ból :p patrzę na te lata i na swoje wyniki badań i stwierdzam, że te tony przezywanego stresu nie powinny mieć miejsca. Wydarzyło się parę rzeczy, przy których matura to pikuś, ale i one przydaly się, by zrozumieć, ze w życiu chodzi o coś więcej niż ten papierek. Grunt to dostać się tam, gdzie się chce, bo skoro nawet na maturze można ściągać, to procentowy wynik przestaje być miarodajny. Ot takie tam.
    W liceach nauczyciele też nie spinaja się, kiedy na biochemie gardzisz niemieckim czy hisem. W takich szkołach też sa myślący ludzie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdzę, że w liceach nie ma "myślących" nauczycieli :v po prostu w technikach najczęściej ludzie bardziej wiedzą, co chcą robić (jeśli nie to są idiotami, w końcu nie oszukujmy się takie szkoły są nastawione na konkretny zawód itp.) dlatego też nauczyciele przedmiotów ogólnokształcących częściej odpuszczają.
      W liceach, natomiast, nawet będąc na mat-fizie zdarza się, że ludzie idą na humanistyczny kierunek studiów, więc nauczyciele zwykle są ostrzejsi, ot tyle :)

      Usuń
  3. Fajnie, że wróciłaś.
    Jako nauczycielka stwierdzam, że mój przedmiot jest najważniejszy! Jest nim cała edukacja wczesnoszkolna, zatem wszystko! ;) Warunek? Nauka głównie poprzez zabawę. :)
    A tak już poważnie rzecz biorąc to w tym co piszesz jest mnóstwo prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bym bardzo chciała móc usiąść jeszcze raz w szkolnej ławie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze są dwie strony medalu, fajnie, że akurat taki temat poruszyłaś :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam w gimnazjum nauczycielkę historii, która była naprawdę zafascynowana swoim przedmiotem i potrafiła świetnie opowiadać, ale nie potrafiła zapanować nad trzydziestką gimbusów - którzy to wykorzystywali, grając całe lekcje w karty, plotkując i tak dalej. Oczywiście kiedy przychodziło do testów, na których ciężej było ściągać (tj. rocznych czy gimnazjalnego), wyniki były raczej marne i wszyscy mówili, że to nauczycielka jest beznadziejna. Ech. W sumie bardzo często łatwiej przerzucić odpowiedzialność na nauczycieli, samemu nie uważając nawet przez pięć minut na lekcji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zapraszam na bloga po więcej szczegółów! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie właśnie rozbraja to najbardziej, że baaardzo co niektórzy narzekają na szkołę, wręcz deklarują, że z chęcią przestaliby do niej chodzić, a potem, gdy już pracują, jednak zaczyna się tęsknota...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że nie tylko ja zdecydowałam się teraz na powrót. Jak miło! ;)
    Powiem Ci, że w te wakacje poznałam szkołę "od drugiej strony" bo z perspektywy belfra. I chcąc, nie chcąc... muszę przyznać, że wygląda to diametralnie inaczej gdy musisz faktycznie zrealizować materiał, albo poprostu chcesz podzielić się czymś super ciekawym i przygotowałaś mnóstwo rzeczy, a uczniowie nie pozwalają.
    Jak to mówią, każdy medal ma dwie strony.

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdy z nas narzeka na chodzenie do szkoły a i tak przyjdzie dzień, że każdy zatęskni :) Ja też dopiero w liceum zdobyłam wiele przydatnej wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie, narzekamy na szkołę i na nauczycieli ale miło będziemy wspominać ten czas, tak było w moim przypadku. Powodzenia w nowym roku szkolnym!

    OdpowiedzUsuń